Ask.fm

Jeśli macie do mnie jakieś pytania możecie mi je zadać na moim profilu na Ask.fm ;)

piątek, 20 kwietnia 2012

Rozdział 27.


-Vanessa pośpiesz się bo się spóźnimy !! – usłyszałam krzyki Liama, kiedy szykowałam się jeszcze w łazience.
-Mamy jeszcze czas !!
-Nie ! Właśnie chodzi o to że nie mamy ! Pośpiesz się !!
-Ehh.. Dobrze zaraz zejdę ! – szybko się uczesałam wiążąc włosy w koka i zbiegłam po schodach na dół. Moja walizka już tam stała więc nie miałam problemu ze znoszeniem jej. Kiedy zeszłam Jess i Liam czekali już przy drzwiach i żegnali się ze wszystkimi. Nie widziałam tam tylko Zayna. W sumie to może i dobrze. Nie byłabym pewna jak powinnam się zachować. Najchętniej to spakowałabym jego walizki i poleciała z nim gdzieś.. Tylko we dwoje. Jednak podjęłam pewną decyzję i od wczorajszej rozmowy z nim nic się nie zmieniło.
-No w końcu. Już miałem iść cię siłą wyciągać z tej łazienki.. Siedziałaś tam chyba dłużej niż Zayn ma w zwyczaju !! – powiedział mój braciszek za co dostał z łokcia od Jess – Przepraszam..
-Dobra chodźmy już bo przed chwilą darłeś się że się spóźnimy a teraz stoisz i stoisz – powiedziałam śmiejąc się, choć nie było mi do śmiechu. Pożegnałam się z wszystkimi i wyszliśmy. Zobaczyłam że Zayn siedzi przed domem i pali papierosa. Gdy tylko nas ujrzał szybko się podniósł i wyrzucił go. Pożegnał się  z przyjaciółmi i podszedł do mnie. Nie wiedział jak ma się zachować.
-Mogę cię chociaż przytulić ? – zapytał niepewnie, na co ja tylko lekko się uśmiechnęłam i podeszłam do niego. Lekko go przytuliłam. – Baw się dobrze.. Obiecuję że wszystko jeszcze naprawimy. Zrobię wszystko by się udało – szepnął a po moich policzkach spłynęły łzy. Odsunęłam się od niego i poszłam do auta. Szybko dojechaliśmy na lotnisko i nawet udało się nam nie spóźnić.
-Ej jak myślicie.. Dobrze zrobiliśmy ?? – zapytała znienacka Jess wybijając nas z partykuły.
-Eee.. Co masz na myśli ? – odpowiedziałam pytaniem
-No to że jakby nie było to to jest wasz dom.. No ten w LA.. A teraz obydwoje wyjeżdżacie na tydzień do Londynu.. Jesteście pewni że jak wrócimy to on będzie jeszcze stał ?? – zaśmiałam się z Liamem, ale za chwilę spoważnieliśmy i spojrzeliśmy na siebie z przerażeniem w oczach.
-Przecież te niedorozwoje puszczą go z dymem !! Już raz Hazza prawie spalił dom próbując gotować.. – zakomunikował Li
-Ej.. Jest tam jeszcze Ash i Kat.. Bądźmy dobrej myśli że one upilnują towarzystwo. – próbowałam go uspokoić, ale na te słowa obydwoje spojrzeli na mnie z miną ‘Are you fucking Kidding Me ? ’ – Dobra już się zamykam.. Jak nie będzie domu to będą za niego płacić.. I po sprawie – dodałam a oni wzruszyli ramionami. Po chwili wybuchliśmy głośnym śmiechem.
-Przepraszam, ale czy mogłoby państwo być  troszkę ciszej ? – upomniała nas jakaś kobieta.. Taak, zapomnieliśmy że już siedzimy w samolocie.
Lot minął nam szybko i spokojnie. Przyjaciele nie wypytywali mnie o Malika za co jestem im wdzięczna bo naprawdę nie mam ochoty o tym mówić. Kiedy dolecieliśmy zobaczyłam tate, Rosi i mamę Liama i moją prawie macochę, Sarę (tak wiem. Zmieniłam jej imię. Wybaczcie) i jego młodszą siostrę. Podbiegłam do nich i uściskałam ich.
-Vanessa !! – krzyknęłam moja siostrzyczka przytulając mnie. – Jess !!! – oderwała się ode mnie i pobiegła do mojej przyjaciółki.
-No miło.. Moja siostra woli ciebie ode mnie – mruknęłam
-Niee.. Ja wole Ashley.. Oo albo Zayna.. Gdzie on ? – zapytała Rosi. Spuściłam wzrok i Liam uratował mnie.
-Wiesz Rosi, Zayn teraz musi nagrywać piosenki na płytę i nie mógł przyjechać.
-A ty nie musisz ?
-Niee.. Ja już nagrałem swoją część a Zayn się nie wyrobił – odpowiedział jej i uwierzyła.. Jednak tata i Sara nie. Będę musiała się im spowiadać.
-Dobra chodźmy bo zaraz będzie padać – powiedziała moja macocha. Poszliśmy wszyscy w stronę auta i pojechaliśmy pod dom. Ja, Jess i Liam poszliśmy się odświeżyć, a następnie mieliśmy iść wszyscy na kolację do rodziców. Ubrałam się w TO a Jess TO.. Nie widzę powodów do strojenia się. Nie jest to żadna uroczystość tylko zwykła rodzinna kolacja.
-No to opowiadajcie jak tam w Los Angeles ? – zapytał mój tata kiedy kończyliśmy jedzenie
-Świetnie.. Cudowne miasto. No i wiesz jest tak ciepło. Wiesz że kocham słońce – powiedziałam uśmiechając się od ucha do ucha.
-Macie jakieś zdjęcia przy sobie prawda ? – zapytała Sara
-Tak. Przewidzieliśmy że będziecie chcieli je obejrzeć tyle że… nie zdążyłem ich przejrzeć a sądzę że są tam takie których nie chcielibyście widzieć – powiedział śmiejąc się Liam
-Tego to się spodziewaliśmy. Dawaj Liam. Jakoś przeżyjemy – odezwał się tatuś. Usiedliśmy na kanapie. Liam na fotelu a Jess na jego kolanach przytulając się do niego. Widziałam jak Sara uśmiecha się patrząc na nich. Tata z jednej strony obejmował ramieniem Sare a z drugiej mnie. Zawsze tak siedziałam kiedy tylko czułam się źle. Wiedziałam ze w ten sposób pokazuje że coś jest nie tak jak powinno. Oglądaliśmy zdjęcia śmiejąc się i do każdego opowiadając jakąś historię z nim związaną. Najbardziej zakuło mnie jedno zdjęcie. Na pierwszym planie ja i Zayn całujący się  a za nami w tle wielki napis Hollywood. Liam praktycznie od razu przełączył je i widziałam porozumiewawcze spojrzenia taty i jego narzeczonej.  
-Vanessa, chodź na chwile.. muszę ci koniecznie pokazać sukienkę na ślub. – powiedziała entuzjastycznie. Ale ja jednak wiedziałam ze chodzi jej o to aby dowiedzieć się co jest ze mną i Malikiem.
-Emm.. przepraszam bardzo, ale jestem bardzo zmęczona. Możemy przełożyć to na jutro ?
-Ehh.. No dobrze. W sumie racja. Pewnie jesteście wykończeni po podróży.
-I nie żebyśmy was wyganiali… Ale idźcie do domu bo jutro już ten wielki dzień czyli czekają was jutro zakupy i takie tam sprawy. – powiedział tata i spojrzał na Liama.. – Nie, nie chodziło mi o ciebie. Podejrzewam ze tobie kosmetyczka i takie tam nie będą potrzebne.
-Z pewnością nie będą – zaśmiał się i wstaliśmy. Pożegnaliśmy się i ruszyliśmy do domu. Wzięłam szybką kąpiel i poszłam spać. Zasnęłam praktycznie od razu.

Obudziłam się dość wcześnie jak na mnie. Zazwyczaj lubiłam spać jak najdłużej się dało, a dziś jednak obudziłam się o 9 sama i to dobrowolnie.
-Van wstawaj ! – wparowała mi do pokoju przyjaciółka i rzuciła się na łóżko zamykając wcześniej drzwi za sobą.
-Ej.. Spokojnie ja już nie śpię !
-Cieszę się – odpowiedziała a ja już chciałam wstać z łóżka. – Ej nie.. Chodź tu bo musimy pogadać. – ehe. Już wiedziałam o co jej chodzi.
-Serio ? Musimy o tym gadać ?
-Tak musimy. Męczy cię to i nie wiem dlaczego nie chcesz powiedzieć mi wszystkiego. Nigdy nie miałyśmy przed sobą tajemnic, a teraz tak nagle.. Co jest ? Co stało się między tobą a Zaynem ?
-Eh.. Zrobiliśmy sobie przerwę. Kiedy mu to powiedziałam jego pierwsze słowa to było to że pewnie chce sobie pobyć z Kendallem. Właśnie o to mi chodziło. O to że czego bym nie zrobiła zawsze podejrzewa że ma to związek z Kendallem. Nie ufa mi. Co prawda za chwile zaczął mnie przepraszać, ale ja chce żeby on mi ufał..
-Zaufanie podstawą w związku – mruknęła
-No właśnie.. Tylko że ja też jestem cholernie zazdrosna o niego, ale ufam mu. Nie zdradziłby mnie. I mam nadzieje że dzięki tej krótkiej rozłące uda nam się to naprawić – mówiłam dość entuzjastycznie tylko że miałam złe przeczucia.
-Że co ?!?! O czym ty mówisz !!?? – krzyknęła wkurzona Jess. – Kobieto jeśli wy nie macie do siebie zaufania to robienie sobie takiej przerwy nie sprawi, że wam się ułoży ! To sprawi że wy się rozstaniecie ! On powinien być tu i teraz z tobą !
-Nie rozstaniemy się. To jest tak jakbym ja była w domu, a on w trasie. W końcu niedługo w takową jadą. Wydadzą niedługo płytę a potem będą podróżować pod świecie. Zresztą ja mu ufam. I wierzę że on też stara się ufać mi. Zaraz przed wylotem powiedział mi że zrobi wszystko żeby tylko naprawić to co się zepsuło. A żeby to zrobić musi mi zaufać. – szczerze to właśnie tak myślałam. Wcześniej miałam co do tego wątpliwości jednak kiedy powiedziałam to na głos jakoś się ich pozbyłam. – Dobra chodź zbieramy się bo zaraz mamy kosmetyczkę i fryzjera - dodałam i wstałam z łóżka, a Jess wzięła przykład ze mnie. Szybko wykonałam poranną toaletę, włosy związałam w kitkę, a ubrałam się w TO.
Na dole jedząc śniadanie siedziała już Jess ubrana w TO.
-Cześć brat
-Cześć siostra – odpowiedział mi Liam – Jedz – podsunął mi talerz z kanapkami pod nos
-Nie dzięki. Nie jestem głodna. Chodź bo się spóźnimy – rzuciłam do Jess i pociągnęłam ja za rękę. Ona jeszcze szybko musnęła usta chłopaka i wyszłyśmy. Okazało się że Sara czeka już na nas w samochodzie. Najpierw pojechałyśmy kupić sukienkę dla mnie i przyjaciółki i nie zajęło nam to zbyt wiele czasu. Już w pierwszym sklepie jakim byłyśmy znalazłyśmy wszystko co potrzebowałyśmy. Ja wybrałam sobie TO a Jess TO.
Następnie zaliczyłyśmy fryzjera i kosmetyczkę. Uwinęłyśmy się bardzo szybko gdyż przed 15 byłyśmy już w domu. Wystarczyło się tylko przebrać i finito.
-Jej.. Ślicznie wyglądacie – powiedział Li kiedy tylko zeszłam po schodach z jego dziewczyną. Wyszłyśmy z domu i pojechaliśmy autem Liama na ceremonie.

#Zayn
Jestem załamany ale też wściekły. Załamany bo mój związek leży w gruzach, a wściekły że zamiast pokazać że jej ufam to jeszcze wyskoczyłem z tekstem, że pewnie idzie na ten ślub z tym gostkiem. Jestem totalnym idiotą. Powinienem za nią polecieć a nie siedzieć tu w LA. Ale obiecałem sobie ze ją odzyskam i to zrobie. Zrobie wszystko aby naprawić to co się zepsuło.
-Zayn idziemy dzisiaj na miasto, a ty idziesz z nami i nie chce słyszeć sprzeciwu – z zamyśleń wyrwała mnie Kat.
-Nie mam ochoty na imprezy. Muszę się spakować. Lecę do Londynu – powiedziałem stanowczym głosem.
-Zayn daj spokój. Teraz to ty se możesz. Zapewne uroczystość się już zaczęła i nie ma sensu żebyś leciał teraz. Nie wiem poleć jtr albo coś, a dzisiaj wychodzimy – zarządził Lou – Nie ma Liama, a ja tu jestem najstarszy więc się mnie słuchać !
-O mój boże – jęknęliśmy wszyscy co sprawiło że Pasek obraził się na nas. Po namowach Ash i Kat dałem się namówić i wyszliśmy z domu. Poszliśmy do jednej z dyskotek. Jak to bywa procenty uderzają do głowy a ja chcąc zapomnieć o problemach i poprawić sobie humor, nie zważałem na konsekwencje.
Po jakimś czasie zaczęło szumieć nam w głowach. Tylko Ash i Kat były w pewnym stopniu trzeźwe i próbowały ogarnąć towarzystwo. Wychodziło im to jak wychodziło. Louisa i Harrego trzymały przy sobie, ale Niall gdzieś zniknął na parkiecie i nawet nie zdając sobie sprawy, ja również tańczyłem z jakimiś dziewczynami. W pewnej chwili jedna z nich, dość wysoka i szczupła brunetka pociągnęłam mnie za rękę i zaczęła całować. Nie wiedząc dlaczego i nie do końca kontrolując się, odwzajemniłem pocałunek.
-Ekhem.. To tak zamierzasz odzyskać Vanesse ?! Migdaląc się z inną – powiedziała wściekła Kathrine.
-Że co ? – odezwała się dziewczyna – Weź się nie wtrącaj w nie swoje sprawy – dodała i odwróciła się chcąc mnie znów pocałować.
-Malik wychodzimy !! – krzyknęła Kat i pociągnęła mnie za rękę. Nie stawiając oporów wyprowadziła mnie z klubu i poszła zebrać resztę towarzystwa. Siedząc na ławce i czekając na nich doszedłem do wniosku że jestem pieprzonym dupkiem, który chcąc odzyskać dziewczynę jakby nie było zdradził ją z inną. Jedyne co mogę zrobić to błagać Kat by nikomu tego nie mówiła.
 ************************************************
ehh.. Tak wiem że schrzaniłam ten rozdział :/ przepraszam ze tak długo na niego czekaliście a wyszedł jak wyszedł, ale mam coraz mniej czasu na poprawienie wszystkich ocen i nadrobienie zaległości, a dochodzą mi lekkie problemy zdrowotne :/ 
Tak jak mówiłam zbliżamy się do końca opowiadania ale założyłam już nowego bloga ;) mam nadzieję że wam sie spodoba i będzie również go komentować i takie tam :P http://all-we-wanna-have-is-fun.blogspot.com/ trudno mi uwierzyć że mam już prawie 12000 wejść ;Oo

PS. Do dziś nie zdawałam sobie sprawy, że zostały mi 2 tygodnie do urodzin ;O :D

sobota, 14 kwietnia 2012

...

Hej :D Jak wiecie do końca tego opowiadania zostało tylko kilka rozdziałów.. Może 2 może 3 .... Mam pomysł już na nowe opowiadanie jednak nie jestem pewna w 100% czy będę je na pewno pisać. Jeśli jednak tak, to mam dylemat. Nie wiem czy mam zaczynać je na tym blogu czy też założyć nowego.. A jak wy uważacie ? Jak było by wam wygodniej ? ;)

PS. Bardzo dziękuje za +11000 :D 

niedziela, 8 kwietnia 2012

Rozdział 26


 -Nie rozumiem was… Nie rozumiem po co to wszystko. Niszczycie się wzajemnie przez te gierki ! – powiedziała wkurzona Ashley
-To nie są żadne gierki Ash ! Nie wiem co się dzieje.. Myślisz że mi to odpowiada ?! – odpowiedziałam.
-Może to nie robicie tego umyślnie, ale tak to wygląda ! Tak się zachowujecie wobec siebie .. – dodała Kathrine.
-Co ja mam zrobić ? Nie ufamy sobie a nasz związek się rozpada.. Nie wiem co zrobić – mruknęłam zakrywając twarz dłońmi. W tej chwili przeleciało mi przed oczami wszystko. Wszystkie chwile wspólnie z Zaynem, które wywołały uśmiech na mojej twarzy. Począwszy od naszego poznania, aż do cudownych ostatnich dni. W ostatnich dniach między mną a Zaynem coś się zepsuło.
Zaczęło się już kiedy pokłóciłam się z nim pierwszy raz w dzień naszej rocznicy. Kiedy myślałam, że wszystko jest już dobrze oczywiście zaczęło się pieprzyć na nowo jakoś 2 tygodnie temu. Byliśmy na plaży i chłopcy razem z dziewczynami grali w piłkę. Ja nie miałam ochoty na to, więc leżałam na kocu opalając się, kiedy to podszedł do mnie nie jaki Kendall. Ciągle kręcił się koło mnie i dotarło do mnie, że mu się podobam. Nie sądziłam, że doznał aż tak głębokiego uczucia jak zakochanie. Powiedział, że mnie kocha i zrobi wszystko, by ze mną być. Próbował mnie też pocałować, ale go odepchnęłam. Pech chciał, że Zayn odebrał to inaczej. Pół dnia musiałam mu tłumaczyć, że to nie było tak. W końcu mi uwierzył tyle, że od tamtego czasu stracił do mnie zaufanie. Wścieka się na każdego chłopaka, który chociażby na mnie spojrzy mając przy tym znowu wąty do mnie.
Ja bez winy też nie jestem. Przyznaje że jestem zazdrosna o jego ‘fanki’. Te wszystkie dziewczyny klejące się do niego i ‘oh Zayn jesteś taki wspaniały, cudowny’, ‘Zayn wiesz że przypominasz mi mojego przyszłego chłopaka ?’ .. grr.. Przyprawia mnie to o mdłości jak i od razu podskakuje mi ciśnienie. Oczywiście on twierdzi, że to tylko fanki i musi być miły dla nich skoro wydają teraz płytę.
To też jest pewną przeszkodą. Przez jego nagrywanie płyty, wywiad itp. spędzamy razem mało czasu. Wyjeżdżają rano, wracają wieczorem i zawsze wtedy musimy się o coś posprzeczać. O każdą błahostkę. To chyba nie na tym polega związek.
-Wiesz co.. Jutro masz lecieć na ślub ojca, tak ? To może ten tydzień w Londynie powinnaś spędzić sama ? W sensie, że Zayn został by z nami a ty poleciała.. Taka krótka przerwa dobrze wam zrobi. – powiedziała Kat.
-To przerwa czy rozłąka.. To dwie różne rzeczy, ale może i jedna i druga dobrze by wam zrobiła – zwróciła uwagę Ash
-Popieprzyło was ?! Przecież to się źle skończy ! Takie przerwy zawsze się źle kończą. Oni sobie nie ufają ! Brakuje im zaufania, a wy chcecie ich do tego rozdzielać ?! Przecież wtedy to już wszystko spieprzy się do końca ! Nie rób tego Van.. Albo zakończ ten związek, albo próbuj naprawić – odezwała się Jess.
-Obawiam się, że tu już nie ma czego naprawiać.. – mruknęłam i wyszłam z domu. Poszłam na plaże i usiadłam na pisaku. Było coraz mniej osób gdyż zbliżała się już 17. Założyłam słuchawki i słuchałam jednej z nagranych już piosenek chłopaków Same Mistakes. Kocham Zayna i chce z nim być tyle, że nie układ nam się. Chcę żeby był szczęśliwy a wiem ze ja nie daje mu tego szczęścia. Może gdybym dała mu wolną rękę, znalazłby sobie kogoś z kim byłby szczęśliwszy ? Nie chcę go tracić.. Ale jeśli kogoś kochasz, daj mu odejść.

#Zayn
Nie mogę się na niczym skupić. Pieprzą mi się teksty piosenek, fałszuje, nic mi nie wychodzi. Ciągle w głowie siedzi mi Vanessa i wszystko co ostatnio się między nami dzieje. Powstaje mur rozdzielający nas. Nie potrafię opanować zazdrości jaką wzbudza we mnie każdy chłopak który choćby na nią spojrzy. Jestem typem zazdrośnika, który na każdym kroku gdy jakiś koleś będzie ją podrywać, będą ją całować i przytulać aby wiedział, że ma kochającego chłopaka i to jej wystarcza. Niestety w ostatnim czasie chyba przeginam z zazdrością i odładowuję  to na niej. To jest niedorzeczne, ale nie potrafię tego opanować. Wiem, że Nessi też wścieka się na mnie za wszystkie fanki..
No ale co ja niby mogę zrobić ? To są fanki i nic więcej. Tyle że ona tego nie rozumie.
-Stary co jest ? – zapytał w końcu Liam.
-Wiesz co jest. Wszyscy to wiecie. – mruknął odpalając papierosa.
-Miałeś nie palić.. Już tak ładnie ci szło – upomniał mnie Niall
-Taa.. Mam większe problemy… Co ja mam zrobić ? Nie chce z nią zrywać. Kocham ją, ale ona mi nie ufa i sądzi, że ja jej też nie. Ja po prostu boję się ją stracić. – nawet moi przyjaciele nie wiedzieli co mam zrobić.
-Zaufanie to podstawa w związku – dodał Harry
-No właśnie. Sypie się między nami i.. i wydaje mi się że ona już nie chce być ze mną. Że nie jest szczęśliwa.. A może ona jednak czuje coś do tego Kendalla ??
-Zayn przestań.. Znowu zaczynasz. To właśnie przez twoje głupie domysły wszystko się psuje. Ona cię kocha i chce być tylko z tobą.. Nie wiem.. Pokaż jej, że tobie też zależy, że jej ufasz ją kochasz. Wyjaśnijcie sobie wszystko. To pomoże - doradził mi Liam. Nasz Daddy Direction zawsze wie jak nam dopomóc – Dobra zbierajmy się bo i tak nic już dziś nie zrobimy.
Powrót do domu minął nam dość szybko. Po 20 min byliśmy już w salonie gdzie dziewczyny oglądały jakiś film. Spostrzegłem, że wśród nich nie ma Van. I oczywiście do głowy przyszło mi tysiąc czarnych scenariuszy typu „na pewno jest gdzieś z Kendallem”. Szybko je odgoniłem i wmawiałem sobie, że na pewno jest gdzieś tu.
-Cześć wam.. Gdzie Nessi ? – spytałem
-Emm.. Jakieś 30 min temu szła w stronę plaży – odezwała się Jess nawet nie odrywając wzroku od TV. Nawet gdy Liam podszedł żeby ją pocałować ona tylko szybko musnęła jego usta wciąż oglądając film
-Zapewne dalej tam siedzi. Nie jest dziś w dobrym humorze – dodała Ash.
-Idź do niej.. chyba musicie pogadać.. Ałaa. Harry idioto.. – krzyknęła Kat. – Weź złaź ze mnie. Nie widzisz że my tu oglądamy film ?!
-A grają w nim tacy przystojniacy jak ja ? – poprawił włosy i uśmiechnął się i poruszając brwiami.. Ej.. To mój ruch !!
-Jeśli oglądałybyśmy Animal Planet to pewnie tak – odpowiedziała na co wszyscy wybuchnęli głośnym śmiechem.
-Kurwa zamknijcie się ! Przyleźli i nic nie da się obejrzeć ! – zbulwersowała się Ash. Lubię ją. W sumie to jest identyczna jak Van. Chodzi mi oczywiście o charakter, bo z wyglądu są zupełnie inne. A charakterem różnią się tylko jakimiś detalami i szczegółami. Odwróciłem się na pięcie i wyszedłem. Za sobą słyszałem jeszcze śmiechy i kłótnie. Chociaż im się układa.
Plaża była prawie pusta, więc nie trudno było mi na niej znaleźć moją dziewczynę. Siedziała w okularach bawiąc się piaskiem i prawdopodobnie w słuchawkach. Kiedy usiadłem koło niej nawet mnie nie zauważyła. Albo zauważyła tylko nie dawała tego po sobie poznać. Siedziałem patrząc na zachodzące słońce, słuchając szumu fal. W tym miejscu gdzie siedzimy, Jess i Liam całowali się pierwszy raz tak na serio i to właśnie tu zaczęli być razem. Mam nadzieję, że i również dzięki temu miejscu wszystko wróci do normy.
Po jakiś 10 min Van w końcu spojrzała na mnie wyjmując słuchawki z uszu.
-Co się z nami stało ? – zapytała łamiącym się głosem. Chciałem spojrzeć w jej oczy dlatego też ściągnąłem jej okulary. Spojrzałem w jej duże, piękne i niebieskie oczy. Nie były one przepełnione szczęściem, radością jak zawsze. Widziałem w nich żal, smutek, rozczarowanie oraz nie trudno zauważyć, że płakała. Przytuliłem ją i czułem jakbym miał cały swój świat w swoich ramionach. Nic nie powiedziałem. Po chwili  ona się odsunęła ode mnie.
-Zróbmy sobie przerwę.. – szepnęła
-Zrywasz ze mną ?! – podniosłem głos. Byłem wściekły.
-Nie.. To nie tak. Po prostu zróbmy sobie przerwę na czas mojego pobytu w Londynie.
-Ale przecież mieliśmy lecieć razem na ślub twojego ojca.. Razem. We dwoje !! Ja z tobą, Ty ze mną… Liam z Jess, Jess z Liamem !
-Polecę sama.. Znaczy z Li i Jess, a ty zostaniesz tu w LA.. Tak będzie lepiej..
-Dla kogo ?! Bo chyba tylko dla ciebie !! Przyznaj że po prostu już mnie nie kochasz i czujesz coś do tego Kendalla !!! – krzyknąłem wściekły wstając z piasku. Vanessa poszła w moje ślady. Natychmiast pożałowałem tych słów – Przepraszam.. nie chciałem tego powiedzieć – mruknąłem przybliżając się do niej.
- Ale to powiedziałeś Zayn ! Mam tego dość ! Mam dość ciągłych oskarżeń ! Co bym nie zrobiła zawsze jest „Kendall to Kendall tamto” !! Co ty do niego masz ? Ciebie kocham i tylko ciebie kochałam! Nigdy cię nie zdradziłam więc nie wiem o co ci chodzi.. Za to wiem, że mam tego dość i przerwa dobrze nam zrobi.
-Nie wiesz jak takie przerwy się kończą ? Filmów nie oglądasz ? Zawsze kończą się rozstaniem ! – mówiłem załamany
-Życie to nie film Zayn.. A to że jesteśmy w Hollywood nie ma nic do znaczenia. Ale mimo wszystko.. Zróbmy tak aby nie skończyło się to rozstaniem.
-Kocham cię i nie chcę żadnej rozłąki. Nie wierze, że po tym wszystko się ułoży
-Czyli nie wierzysz w nas.. Postanowiłam Zayn i zdania nie zmienię – kiedy to mówiła patrzyłem jej prosto w oczy i widziałem jak te słowa ją ranią. Zaszkliły mi się oczy i nagle poczułem smak jej ust na moich. Pocałowała mnie tak jakby był to nasz ostatni pocałunek. Łza spłynęła mi po policzku.
-Przepraszam.. – szepnęła i odeszła w stronę domu. Wiedziałem że już nic nie wskóram więc zrezygnowany usiadłem z powrotem na piasku. Jedyne co mi teraz pozostało to uwierzenie w to, że jeszcze do siebie wrócimy i pokazanie jej jak ważna jest dla mnie. Kiedy myślę teraz że praktycznie nie jesteśmy razem.. Czuję jakby odchodząc zabierała część mnie. Od kiedy pocałowałem ją pierwszy raz wiedziałem, że jest tą jedyną. Nie mogę jej dać tak po prostu odejść. Gdybym jej na to pozwolił wszystko co mnie otacza straciłoby sens..

#Vanessa
Wiem że nie powinnam była go całować, ale.. Ale musiałam. Poczułam jakby był to nasz ostatni pocałunek. Niby przerwa ale wiem że Zayn ma rację. Nasz związek nie przetrwa. Jednak wierzę w to ze jeśli jesteś komuś pisany, miłość was odnajdzie i połączy nie zaważając na kilometry, wiek, religia czy cokolwiek innego. Nic nie pokona prawdziwej miłości, dlatego wierzę w to że jeśli Zayn jest tym jedynym to nasze drogi jeszcze się spotkają i połączą. Jak nie za tydzień to za miesiąc.. Może za kilka miesięcy, a może nawet lat,.. ale połączą. On jest moją pierwszą prawdziwą miłością i ostatnią. Nie pokocham nikogo tak jak jego, dlatego też podjęłam taką decyzję. Wiem że jest ona ryzykowna, ale tak jak mówiłam wierzę w to co wierzę.. Mimo to nie mogłam zapanować nad łzami więc po prostu pozwoliłam im ‘spokojnie’ spłynąć po policzkach.
Kiedy weszłam do domu wszyscy spojrzeli na mnie i zaczęli wypytywać o różne rzeczy, ale ignorowałam ich i poszłam od razu do swojego pokoju. Musiałam się w końcu spakować. Włączyłam piosenkę i leciało akurat http://www.youtube.com/watch?v=RtDVlpEfKlI. Nie ma co. Piosenka dobijająca jeszcze bardziej, ale cóż poradzić. Poszłam do łazienki aby zmyć rozmazany makijaż. Związałam włosy i przebrałam się w dresy. Szybko spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy i rzuciłam się na łóżko. Mimo, że było jeszcze wcześnie byłam wykończona. Nawet nie wiem kiedy a już zasnęłam. Pamiętam tylko że przebudziłam się kiedy ktoś wyłączył muzykę. Zorientowałam się że był to Zayn po jego słowach.
-To miały być nasze wakacje. Wspaniałe i niezapomniane..  I takie będą.. Szkoda tylko, że na koniec straciłem najważniejszą dla mnie osobę – musnął moje czoło i przykrył mnie kocem, po czym wyszedł. Ostatnia łza spłynęła i odpłynęłam z powrotem w sen.

#Jess
Van przyszła do domu zapłakana i już wtedy wiedziałam, że nie jest najlepiej. Kiedy wrócił Zayn też w nie najlepszej formie byłam pewna że posłuchała tej głupiej rady. Minusem Van jest to że wierzy w przeznaczenie i sądzi ze wszystko co robi ma swoje znaczenie. Zapewne to samo uznała ‘robiąc sobie przerwę’ z Malikiem.
A teraz zmieniając się w egoistkę, czas zwierzyć się komuś z tego co mnie martwi.. komuś kto zapewne zna to uczucie.
-Ej Ash.. chodź na chwilkę – powiedziałam do przyjaciółki i poszłyśmy do pokoju który dzieliłam teraz z Liamem.
-No co jest ? Też martwisz się sprawą Zayna i Van ?? – zapytała zamykając drzwi.
-Ugh.. Tak ale nie o tym chciałam z tobą pogadać.. Bardziej chodziło mi o nas.. w sensie o nasze związki.
-O co ci chodzi ?? Przecież układa się nam świetnie – wiedziała doskonale o co mi chodzi jednak nie chciała tego powiedzieć.
-Przestań.. Wiesz że nie chodzi mi o to i wiesz co chcę ci powiedzieć.
-Martwisz się końcem wakacji, prawda ??
-Tak.. Gadałaś o tym z Lou.. O tym co dalej ? Ty w Polsce on w Londynie bądź LA, a może nawet gdzieś indziej.. To samo ja z Liamem..
-Nie.. Stwierdziłam że zrobię to kilka dni przed wyjazdem, albo ewentualnie kiedy to on zacznie ten temat.
-Wiesz.. Na siłę mogłybyśmy pogadać z rodzicami.. Może mogłybyśmy chodzić do szkoły w Londynie.. Ale znowu nie chce zwalać się na głowę Nessi.
-Ja też tego nie chcę. To nie będzie porządku tak zwalić się jej. Zresztą rodzice nigdy nie pozwolą nam w wieku 16 lat wyprowadzić się z domu i to w dodatku kraju po to aby tak naprawdę być tylko bliżej chłopaków… Ale proszę cię.. Nie rozmawiajmy teraz o tym. Nie chcę psuć sobie ostatnich nawet nie 3 tygodni wakacji. – powiedziała smutnym głosem. Jej również nie dawało spokoju to. Też nie wiedziała co to wszystko znaczy dla jej chłopaka. Niby mówią ‘kocham’ jednak nie wiesz czy jest to coś na poważnie czy może jednak tylko wakacyjna przygoda. I mimo, że dla ciebie jest on najważniejszą osobą.. Wciąż nie masz pewności co dalej. Może powinnam poddać się sposobowi Vanessy i pozwolić zobaczyć co los przygotował dla mnie ? Może Liam nie jest tym jedynym ? Może ten jeden jedyny czeka gdzieś na mnie i nie będzie on kilka tysięcy km ode mnie ??
****************************************************
 W końcu udało mi się napisać ten rozdział :D PRzepraszam że tak długo nic się nie pojawiało, ale nie miałam kiedy go przepisać. Mam nadzieję że w miarę wam się podoba :D Liczę na wasze komantarze i dziekuje bardzo za wszyskie oraz za +10000 wejść ! 

PS. Chciałabym was poinformować, że do końca tego opowiadania zostały jeszcze być moze 3 rozdziały.. Chcę się skupić na moim drugim blogu ale mozliwe ze zacznę na tym pisać kolejną historię o ile najdzie mnie wena :P 

sobota, 17 marca 2012

Rozdział 25.


#Jess        
-Liam poczekaj !! – zawołałam wychodząc z klubu z moim chłopakiem. On jednak nie zamierzał się zatrzymywać. – Liam !! – wrzasnęłam.. Podziałało. Odwrócił się w moją stronę.
-No co ?!?! – był wściekły.. No ale nie dziwie mu się. – Czego chcesz ?!?! Nie lepiej posiedzieć z Niallem ?! – wykrzyczał to ze łzami w oczach. Mi kilka spłynęło po policzkach.
-Liam.. – powiedziałam łamiącym głosem – proszę daj mi to wytłumaczyć !!
-Niby co chcesz mi wytłumaczyć ?!?! Całowałaś się z moim przyjacielem !! – płakałam. Starałam się opanować łzy by wszystko mu wytłumaczyć.
-Ja go nie całowałam !!
-A tak.. Czyli to on ciebie ?!?!
-Niee !! My się nie całowaliśmy !! Proszę daj mi to wytłumaczyć !! – wciąż płakałam. Jemu też kilka łez spłynęło po policzku. – Wiem, że to mogło tak wyglądać, ale przysięgam ze tak nie było ! Nie pocałowałabym go, a on mnie ! On jest twoim przyjacielem, ja jego  przyjaciółką, a twoją dziewczyną… I to ciebie kocham i tylko ciebie !! – powiedziałam przez łzy i wtuliłam się w jego tors. – Proszę musisz mi uwierzyć. – stałam tak chwile wtulona w niego, jednak on po prostu stał. – Proszę, proszę.. Kocham cię – dodałam i poniosłam głowę by spojrzeć mu w oczy. Płakał. Spojrzał mi prosto w oczy po czym mocno mnie przytulił do siebie.
-Też cię kocham –szepnął po czym pocałował mnie.
-Wracamy po resztę czy wracamy sami ?
-Dadzą sobie rade – powiedział poczym uśmiechnął się a ja odwzajemniłam go.
-Ale jesteś pewien, że powinniśmy wrócić do domu ?? Wiesz może nie przeszkadzajmy Vanessie i Zaynowi – obydwoje się zaśmialiśmy
-Ej ten dom jest także mój.. I nie zapominaj że to moja siostra !! – powiedział śmiejąc się. Zdecydowanie poprawił się nam humor. Skierowaliśmy się do domu spacerując. Ciągle się śmialiśmy i co jakiś czas całowaliśmy. Wydawało się jakbyśmy już kompletnie zapomnieli o tym co wydarzyło się 15 min temu.

#Niall

Kurde.. Wyszło beznadziejnie. Nie dość że dziewczyna w której się zakochałem, tylko mnie wykorzystała to jeszcze mój przyjaciel myśli, że całowałem się z jego dziewczyną. Ale przecież to nie prawda ! Nie mógłbym zrobić mu czegoś takiego. Mam szczerą nadzieje że między nimi nic się nie popsuje.  No i że moja przyjaźń z Liamem się nie skończy. Kiedyś przysięgliśmy sobie, że dziewczyna nigdy nie stanie pomiędzy naszą przyjaźnią. To było postanowienie całej naszej piątki.
Zayn i Vanessa wyszli, Liam i Jess także. Ja siedzę pomiędzy dwoma parami. Harrym i Kat, a Louisem i Ashley. Trochę mi głupio, a raczej nie zręcznie.
-Możecie przestać tak bardzo okazywać sobie uczucia przy mnie ?? – zapytałem trochę zdenerwowany. Oni od razu odsunęli się od siebie.
-Chodź blondynek idziemy – powiedziała Kat wstając od stolika
-Że niby gdzie ? –zapytałem
-Tańczyć – odezwała się Ash stojąca obok Kathrine. Wolałem jednak nie ryzykować kolejną kłótnią w czyimś związku.
-Ee.. NIE ! Proponuje żebyśmy poszli coś zjeść.. Głodny jestem – no właśnie przydałoby się coś zjeść. Kiedy to powiedziałem wszyscy zaczęli się śmiać, ale jednak mnie posłuchali.
-Ja wezmę coś z marchewek – powiedział zamyślony Lou, obejmujący Ashley. – Ty też – skierował się do dziewczyny.
-Wole coś normalnego
-Uważasz, że marchewki są nie normalne ?! – uniósł się Pan Marchewek.
-Nie kochanie.. Jedyna nie normalna osoba to ty… Ale za to cie kocham – powiedziała ostatnią część słodko i uroczo. Odwróciła się do swojego chłopaka i pocałowała go.
-Ej miało być bez ukazywania uczuć !! – upomniała ich Kat razem z Hazzą.. Zaczęliśmy się śmiać. Dziewczyny spojrzały na siebie i szeroko się uśmiechnęły. Coś kombinowały. W jednej chwili znalazły się tuż obok mnie robiąc słodkie oczka. Zaśmiałem się i objąłem ramieniem z prawej strony Ash a z lewej Kat.
-Stary on właśnie odbił nam dziewczyny – powiedział Harry. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Weszliśmy do jakieś knajpki, gdzie rozpoznały nas od razu nas jakieś dziewczyny. Powiedziały ze były na konkursie i że byliśmy świetni i takie tam. Chciały od nas autografy i zrobić sobie z nami zdjęcie.. To było dziwne ale i przyjemne. Posiedzieliśmy tak z godzinę, dwie i wróciliśmy do domu. Dziś Ash musiała spać u Lou, bo jej pokój był już zajęty. To znaczy że nic się nie zepsuło między Liamem a Jess i jestem z tego powodu szczęśliwy. Wezmę sobie do serca słowa Jess i nie będę rozpaczać nad Meredith. Jeszcze kiedyś znajdę dziewczynę, taką która pokocha mnie. Na razie nikogo nie będę szukać. I dalej będzie tak jak było. No wiecie, 5 zwariowanych chłopaków na wakacjach w LA i ich 4 dziewczyny..

#Vanessa
Obudziłam się rano wtulona w tors mojego chłopaka. Zayn nie spał, tylko bawił się moimi włosami i przyglądał mi się z uśmiechem.
-Cześć słońce – powiedział całując mnie w czoło
-Cześć – mruknęłam zaspana
- Jak się spało ? – zapytał ruszając brwiami
-A to ja wgl spałam ? – zaśmiałam się i pocałowałam mojego chłopaka.
-Jakie plany na dziś ?
-Idziemy na plaże.. Jesteśmy w LA, mieszkamy przy plaży, a byliśmy na niej tylko kilka razy. Chcę się w końcu opalić. – powiedziałam i próbowałam wstać z łóżka, ale Zayn przyciągnął mnie do siebie.
-Miałem inne plany, no ale cóż.. Odłożę je na wieczór – musnął moją szyję. – Jeszcze raz bardzo cię przepraszam za wczoraj. Jest mi tak cholernie głupio za tą całą akcje… Ale kocham cię i nie chcę cię stracić.
-Ja też cię kocham Zayn – powiedziałam i musnęłam jego usta. – A teraz wstajemy, szykujemy się na plaże, jemy śniadanie i idziemy. – dodałam i wstałam z łóżka. Skierowałam się do łazienki zabierając ze sobą ciuchy. Założyłam kostium kąpielowy, a na to przewiwną białą sukienkę i związałam włosy. Zeszłam na dół. Wszyscy siedzieli i jak zawsze śmiali się. Zayn karmił Louisa, na co Harry wściekał się, bo robił się zazdrosny.
-Boże.. W kim my się zakochałyśmy – powiedziałyśmy równo (czyt. ja, Kathrine, Ashley i Jess).
-Jak to w kim ? W mega zajebistych chłopakach – powiedział Hazza
-I takich przystojnych i seksownych – dodał Zayn przeczesując ręką włosy.
-I .. – zaczął Louis ale przerwano mu wypowiedź.
-A tylko palnij znowu coś na temat tych pieprzonych marchewek … - powiedziała Ashley, a Lou spojrzał na nią bykiem i rzucił się w jej stronę. Ona zaczęła mu uciekać, no ale i tak w końcu ją złapał.
-Że jakich marchewek ?!
-Kochanie.. Nie oszukujmy się.. Bardziej kochasz te marchewki ode mnie.. Ty nawet Harrego czy gołębia Kevina kochasz bardziej ode mnie ! – powiedziała obrażona.
-Nie prawda !! Wszystkich was kocham tak samo .. – Ahh.. Gdyby wzrok mógł tylko zabijać, Lou prawdopodobnie został by uśmiercony przez własną dziewczynę – Ale ty nie jesteś wszyscy.. Ciebie kocham najmocniej – dodał szybko, wychodząc obronną ręką. Ash uśmiechnęła się od ucha do ucha i pocałowała chłopaka.
-Dobra skończcie już tą cudowną chwile i idziemy na plaże – powiedziałam i poczułam że ktoś obejmuje mnie w tali. No oczywiście nie kto inny jak mój chłopak.
 Na plaży rozłożyliśmy  się oczywiście wszyscy wokół siebie. Pierwsze co zrobiłyśmy z dziewczynami to zanurzyłyśmy się w wodzie, a chłopcy zostali na kocach. Nie zdążyłyśmy dobrze wejść do oceanu, a przy nich już kręciły się dziewczyny. Stwierdziłyśmy że nie możemy być zazdrosne skoro teraz wiele osób wie już o istnieniu One Direction i mają już jakieś tam fanki. Oczywiście fakt że są cholernie przystojni sprawia że każda na nich leci. Po jakiś 10 min zobaczyłam dziewczynę prężącą się nad Zaynem i proponującą „wysmarowanie pleców kremem”..
-Ej Van .. Wyluzuj – powiedziała Kat.
-Przecież jestem wyluzowana.. Idę do swojego brata.. albo któregokolwiek – odwróciłam się kierując w stroną Liama. Leżał tuż koło mojego chłopaka, a obok niego siedziała ta laska.
-No co tam ?? – rzuciłam kładąc się na plecach „braciszka”.
-Aaa.. Van jesteś mokra ! – powiedział Liam i zaśmiał się.
-No Ameryki to ty nie odkryłeś. Nie bój się to tylko woda – odpowiedziałam i Li tak się przekręcił że spadłam z niego i wylądowałam miedzy nim a moim chłopakiem. Zaczął mnie łaskotać.
-Hahaha .. Liam.. haha .. Przestań.. proszę. – powiedziałam śmiejąc się.
-Ej bo zaczynam być zazdrosny – upomniał się Zayn. Pff.. Bo on ma kurde o co.. To do niego klei się jakaś… dziewczyna.
-A masz o co kochanie ? – zapytałam i musnęłam jego usta.
-Yyy.. To twoja dziewczyna ? – odezwała się brunetka – Myślałam że to ty jesteś jej chłopakiem – wskazała na Liama
-Jestem jej bratem
-Nie rodzonym.. Tylko przyszywanym.. Ty ciekawe kiedy wgl rodzice mają ten ślub. Warto by się tym zainteresować, nie sądzisz ? – podniosłam się na łokciach i skierowałam wzrok na Li, a Zayn przysunął się do mnie i objął mnie w pasie. Dziewczyna, jak się później dowiedziałam Alice, machnęła ręką i odeszła od nas. – Dobry wybór. – powiedziałam pod nosem, ale chłopcy i tak to usłyszeli i wybuchli głośnym śmiechem. – To co Zayn.. Posmarujesz mi plecki ? – zapytałam uśmiechając się od ucha do ucha.
-Oczywiście kochanie.
-Wiesz, że ty też powinieneś się posmarować ?
-Oj tam, oj tam. Ja się słońca nie boję. Jeszcze nigdy się „nie spaliłem” na słońcu ..
-Będziesz jeszcze płakac.. Zobaczysz. – upomniałam go. Po jakimś czasie przyszły dziewczyny i postanowiliśmy że pogramy sobie w piłkę. Tak też Louis leciał do domu po piłkę do siatki bo jak się okazało zapomniał jej wziąć. Na szczęście daleko nie miał.
Na plaży grając, opalając się, wygłupiając itp. siedzieliśmy do 15. Wszyscy zgłodnieliśmy (Niall oczywiście najbardziej marudził) wiec postanowiliśmy wrócić do domu, przebrać się i iść na obiad na miasto.  W domu od razu poszłam wziąć szybki prysznic i przebrać się w TO. Lekko się umalowałam, a z włosów zrobiłam kłoska. Zeszłam na dół czekać na resztę. Brakowało tylko Hazzy, Zayna, Jess i Ashley.
-No kochanie.. To teraz poproszę krótki raporcik z nocy – powiedziała Kathrine (ubrana w TO) uśmiechając się. Spojrzałam od razu w stronę chłopaków, których naprawdę bardzo to śmieszyło.
-NIE ! – powiedziałam stanowczo i w tej chwili zeszła brakująca grupka. Jess ubrana w TO a Ash w TO.
-Co nie ? – zapytała brunetka
-Vanessa nie chce zdać mi raportu z nocy – powiedziała „smutna” Kat, a po chwili stojąca już obok Zayna zalotnie się uśmiechając. – To może ty będziesz tak miły i mi opowiesz ? – powiedziała słodko
-Oj Harry.. Ktoś tu nie zaspokaja swojej dziewczyny – odezwała się ruda i wszyscy wybuchli śmiechem
-Chodźmy już na ten obiad, bo Nialler zaraz nam tu padnie – powiedział Loczek i wyszliśmy. Skierowaliśmy się do pizzeri. Nikomu nie chciało ruszyć się tyłka po kelnera wiec to ja wstałam i poszłam zamówić. Okazało się, że kelnerem jest nie kto inny tylko Kendall.
-O cześć. Co tu robisz ? – zapytał z uśmiechem – Ślicznie wyglądasz
-Em .. Cześć, dziękuje i jestem na obiedzie z przyjaciółmi i przyszłam zamówić. – chłopak się uśmiechnął i przyjął moje zamówienie.
-Wiesz że te pizze są naprawdę duże ? Jesteś pewna że chcesz aż 3 ?
-2 są dla mnie i znajomych, a jedna dla Horana.. Ten to wszystko zje wiec tak… chce 3 pizze – uśmiechnęłam się. – Emm.. Gratuluje zwycięstwa
-Dziękuje. Twoi przyjaciele też byli świetni.
-Wiem..
-Słuchaj, chciałem z tobą pogadać, bo wiesz.. Eemm.. Zauważyłem, że między twoim chłopakiem a tobą..
-Wszystko jest już w porządku. Jesteśmy razem, szczęśliwi jak poprzednio – powiedziałam szybko z nadzieją ze zrozumie ze nie ma u mnie szans. Wyraźnie posmutniał.. – Muszę iść – dodałam i wróciłam do reszty. Po udanym obiedzie, a może i nawet kolacji postanowiliśmy przejść się po mieście. Słońce już powoli zachodziło więc klimacik był bardzo przyjemny.
Kiedy tak spacerowaliśmy w pewnym momencie skoczyłam Zaynowi na plecy.
-Ała,ała,ała, ała – zaczął syczeć z bólu.
-Co plecki bolą ? Czyżby ktoś tu spalił się na słoneczku ? – zapytałam z sarkazmem.
-Cicho ! – powiedział zły.
-Dobra wracamy.. I po drodze wstąpmy do apteki po jakieś maści na poparzenie – powiedział Liam
-Ale obiad i kolacja .. PYSZNA !! Ale wiecie co.. zjadłbym coś jeszcze – zaczął nawijać Niall o jedzeniu a później śmiał się ze wszystkiego. Kiedy wróciliśmy do domu od razu w pokoju posmarowałam plecy Zayna.
-Słuchaj swojej dziewczyny, a dobrze na tym wyjdziesz – powiedziałam
-Tak, tak.. wiem – mruknął i wstał z łóżka. Zeszliśmy do salonu do reszty. Chłopcy nabijali się z Zayna który siedział prawie nieruchomo i błagał żeby go nikt nie dotykał. Tak wiec leżałam na kanapie z głową na jego nogach. To mu nie przeszkadzało. Spędziliśmy wieczór na oglądaniu jakieś komedii.
*********************************************
Witam ;) przepraszam ze tak długo nic nie dodawałam, ale jakoś tak wyszło. Trudno jest dodawać mi rozdział na obydwu blogach, a ostatnio skupiłam się na tamtym. Mam nadzieje że rozdział się podoba ;) Opinie pozostawiam wam :P I przepraszam że dodaję tak późno ;)
10 komentarzy = 26 rozdział ;)
PS. Bardzo dziękuje za wszystkie komentarze i za +8000 odwiedzin. Bardzo dziękuje ;*

poniedziałek, 5 marca 2012

Rozdział 24


*Tydzień później*
Dziś jest konkurs w którym udział biorą chłopcy. Przez ten tydzień bardzo ciężko pracowali nad tym aby dobrze wypaść. Nie mogli zdecydować się na to którą z piosenek chcą zaśpiewać. Wybrali What Makes You Beautiful, Another World i Tell Me A Lie. Bardzo dobrze im  one wychodzą, więc nie martwię się o nic. Wiem, że wygrają i będą mi za to dziękować.
Dzisiaj mijają równe 2 miesiące jak jestem z Zaynem. Założę się o to że nawet nie będzie o tym pamiętać. Nie zamierzam się na niego wściekać o to, bo wiem, że dzisiaj ma na głowie ważniejsze sprawy jak występ.
Kiedy się obudziłam Malik jeszcze spał. Po cichu wygramoliłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Ubrałam się w TO i związałam włosy. Zrobiłam lekki makijaż, spakowałam do torby takie rzeczy jak np. portfel i wiele innych rzeczy które standardowo dziewczyny noszą w torbach. Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. W kuchni siedziała tylko Meredith. Robiła sobie śniadanie. Jakoś nie lubiłam tej dziewczyny. Wydawała mi się taka fałszywa.. No przynajmniej to widziałam w jej oczach. A teraz przebywała u nas codziennie gdyż bardzo zaprzyjaźniła się z chłopakami.. Moje przyjaciółki podzielały moje zdanie, ale byłyśmy miłe dla dziewczyny Nialla. Tak dokładnie. Niall i Meredith są razem. Ona oprócz zażyłości z blondynem, zaprzyjaźniła się też z moim chłopakiem i powiem że byłam zazdrosna.
-Hej. A ty gdzie tak z rana się wybierasz ? Czyżby poranna randka z kimś ? – zapytała się uśmiechając wrednie. Spojrzałam na nią jak na jakiegoś przybysza z kosmosu.
-Taaaaaak. Jasne. Idę na randke z zajebistym przystojniakiem z LA. Ogólnie jest to jakaś sława i wgl idę zdradzić Zayna.. Weź pomyśl zanim coś powiesz. Przekaż reszcie, że poszłam do centrum na zakupy. – powiedziałam i wyszłam z domu. Było ciepło i słonecznie, czyli standard. Jest dopiero 9, a konkurs jest od 16, ale my musimy być na 15. Mam jeszcze dużo czasu więc spokojnie zdarzę ze wszystkim. Najpierw skierowałam się do sklepów z ciuchami oczywiście. Kupiłam sobie kilka koszulek, ale najbardziej spodobała mi się taka jedna z napisem „I <3 MY BOYFRIEND” i jak że inaczej wzięłam ją również. Następnie poszłam do sklepu z biżuterią i wybrałam sobie śliczną bransoletkę. Co prawda wciąż noszę mój prezent urodzinowy od Zayna i jego talizman na ręku i nigdy go nie zdejmuję. Mój wzrok przykuła wystawa zegarków. Męskich bo męskich ale ślicznych. Pomyślałam że właśnie to mogę kupić mojemu chłopakowi. Tylkoo.. Nie mogłam zdecydować się który najładniejszy. Zastanawiałam się nad tymi z kolekcji LED WATCH czy zwykły klasyczny.
-Wybierz ten z LED.. jest fajniejszy – powiedział jakiś głos za mną. Szybko się odwróciłam i zobaczyłam przystojnego wysokiego chłopaka. – Chociaż to jeszcze zależy dla kogo chcesz go kupić – uśmiechnął się do mnie.
-Dla chłopaka.. Serio ten będzie lepszy ??
-Tak podejrzewam.. A tak wgl to jestem Kendall. – przedstawił mi się chłopak z czarnymi włosami i niebieskimi oczami.
-Vanessa.. Okey, dzieki za pomoc w wyborze – uśmiechnęłam się i poszłam do kasy. Kiedy wychodziłam ze sklepu znowu natknęłam się na chłopaka.
-Znów na siebie wpadamy… Nie no dobra przyznaje się. Czekałem na ciebie. Pomyślałem że może jakoś ładnie mi się odwdzięczysz ……
-Oo.. A to niby w jaki sposób ?
-Tu za rogiem jest kawiarnia. Może pójdziemy na jakieś ciastko, kawę lub cokolwiek ? – zapytał i uśmiechał się z nadzieją.
-W sumie to nawet nie jadałam śniadania, więc czemu nie – odwzajemniłam uśmiech i poszliśmy. Gadaliśmy jakąś godzinę. Muszę przyznać, że to bardzo miły i fajny chłopak. Naszą rozmowę przerwał nam mój  telefon.
*Rozmowa*
Z: Gdzie ty jesteś ?! I czemu nie odbierasz telefonu ?!
V: Jestem na zakupach, a telefonu nie odbierałam bo go nie słyszałam. Miałam go w torbie.
Z: Aha.. Świetnie. Dlaczego nie powiedziałaś gdzie idziesz i z kim jesteś ?!?!
V: No przecież powiedziałam Meredith żeby przekazała
Z: Ale nie przekazała.. Za ile będziesz ?
V: Za 15 min.
Z: Okey. PAPA
V: Ej Zayn.. Kocham cię
Z: A ja ciebie….
 *Koniec rozmowy*
-Przepraszam ale ja muszę już lecieć. Do zobaczenia.. może – powiedziałam i szybko wyszłam. Dotarłam do domu w 10 min.
-No nareszcie ! Martwiłem się – powiedział zdenerwowany Zayn i przytulił mnie.
-Czemu nie odbierałaś ?? Dostałem po głowie od twojego ojca ! – odezwał się Liam
-Oj przepraszam no . Wrzuciłam telefon do torby i nie słyszałam. Zaraz do niego zadzwonię – zaczęłam przeszukiwać torebkę.
-Większej torby się nie dało ? – powiedziała złośliwie Meri
-Nie, wyobraź sobie, że nie .. – odpowiedziałam kąśliwie – A tak wgl to dlaczego nie powiedziałaś im że poszłam na zakupy ? przecież gadałam o tym z tobą rano przed wyjściem !
-Zapomniałam – dodała obojętnie
-Eee.. Zayn.. Chyba zgubiłam swój telefon. – powiedziałam zła i szybko wstałam. – może go gdzies znajdę. ! – chciałam wyjść z domu, ale w drzwiach niespodziewanie zobaczyłam Kendalla.
-Em. Heej.. Znalazłem twój telefon. Leżał na stoliku w kawiarni – powiedział chłopak
-O jej.. Dzięki. Już  myślałam, że go zgubiłam. – uśmiechnęłam się i poczułam że ktoś mnie obejmuje w tali. Był to oczywiście Zayn – Ale jak mnie tu znalazłeś ??
-Masz to zapisane w telefonie w notatkach tak samo jak kilka innych rzeczy – zaśmiał się pod nosem i oddał mi telefon.
-Ehh.. jeszcze raz dzięki że mi go oddajesz. – zobaczyłam że chłopak przygląda się Malikowi. – A Zayn to jest mój znajomy Kendall, Kendall to jest mój chłopak Zayn
-Cześć.. To ja już pójde..
-Tak powinieneś już iść – powiedział ostro Malik.
-To cześć Vanessa i .. Zayn.. zazdroszczę dziewczyny – powiedział i odszedł. Zayn był wkurzony i poszedł na górę do naszego pokoju. Wywróciłam oczami i poszłam za nim.
-Co to był za koleś ?!?! To tak wyglądały dzisiaj twoje zakupy ?!?! – krzyknął
-Zayn, uspokój się !! To tylko znajomy ! Poznałam go dzisiaj, pomógł mi w wybieraniu …..
-Zapewne tej bluzki z napisem „I <3 MY BOYFRIEND”.. Podobała mu się  ?! – przerwał mi i wciąż krzyczał wkurzony
-Co ty gadasz ?! Nie, nie w tym mi pomógł ! Czy ty mi sugerujesz, że ja cię zdradzam ?!?!
-Może wcale nie sugeruje tylko stwierdzam fakty … - powiedział już spokojnie lecz kąśliwie
-Pff.. Dzięki że masz taką opinie o mnie. Miło mi – powiedziałam i poszłam do łazienki, a on rzucił się na łóżko. Czułam jak łzy napływają mi do oczu, a następnie spływają po policzkach.
-Czy ja naprawdę nie mogę już z nikim pogadać ?! Bo od razu ON stwierdzi, że go zdradzam ?! – pomyślałam. Otarłam łzy, uspokoiłam się i wyszłam z łazienki, natomiast Zayn wszedł do niej. Wyjęłam z torby prezent dla Zayna i położyłam go na szafce. Wzięłam kartkę i napisałam na niej :
„Miła rocznica 3 miesięcy bycia razem. Wiem że nawet o tym nie pamiętasz no ale trudno.
Miło było spędzić te miesiące z tobą, no ale to chyba nie ma sensu
Skoro mi nie ufasz.
Van ”
Wzięłam ciuchy, które miałam założyć na ten cały konkurs i poszłam do pokoju Jess i Ash.
Ashley leżała na łóżku z słuchawkami i przeglądała jakąś gazetę. Rzuciłam się na łóżko i nakryłam głowę poduszką.
-Co jest ? – spytała patrząc na mnie. Ja tylko zaczęłam wymieniać po kolei wszystkie przekleństwa jakie przychodziły mi do głowy  - Tak tak. Ulżyj sobie. A jak już skończysz i zdecydujesz się powiedzieć co jest to mnie szturchnij – dodała i powróciła do poprzednich czynności. Spojrzałam na nią i walnęłam ją z łokcia jak najmocniej mogłam. – Ała ! No kurwa miałaś mnie szturchnąć a nie łamać mi żebra ! ‘’
-No tak jakby zerwałam z Zaynem – wycedziłam przez zęby.
-Że co zrobiłaś ?!?! – krzyknęła – Ale jak to ? O co ? Przez co ? – pytała z niedowierzaniem
-No pokłóciłam się z nim i to ostro. Poszło o tego chłopaka, Kendalla. Tego co przyniósł mi telefon który zostawiłam w kawiarni. Byłam dzisiaj w centrum i kupowałam prezent dla Zayna, ale nie mogłam się zdecydować który zegarek mam wybrać i on mi doradził. Potem oddał mi telefon, Zayn się wkurzył, stwierdził że go zdradzam i takie tam.
-Kiepsko.. Ale wrócicie do siebie. Na 100%. Przejdzie wam/tobie/jemu. No nie ważne po prostu będziecie razem ! – powiedziała pocieszając mnie i rzuciła się na mnie. Zaczęłyśmy się „bić” i szarpać, śmiejąc się. Ehh.. Te nasze wygłupy !! xD Jak mi ich brakowało. W tej chwili Ashley właśnie na mnie siedziała a ja ciągnęłam ją za włosy. Nagle do pokoju ktoś wszedł.
-Jej.. byłam przekonana że to ty i Lou.. Nie koniecznie że bijesz się z przyjaciółką – powiedziała Kat.
-Oj tam, oj tam – powiedziałyśmy równo śmiejąc się.
-Wstawajcie ubierać się bo niedługo idziemy !! – krzyknęła Jess wpadając do pokoju. Zamknęła drzwi na klucz.
-A ty co odwalasz ?? – zapytałyśmy we trzy a Jess zaczęła się znowu śmiać.
-Serio chcecie, żeby Meredith z nami tu siedziała ?? – zapytała z sarkazmem
-Ej a ona już nie poszła ?? Mówiła coś że wychodzi i że zobaczymy się dopiero na konkursie – odezwała się Kathrine. Nawet nie wiecie jak ja się cieszę, że z Jess już sobie nie docinają. Chyba się polubiły. No a przynajmniej przestały się nienawidzić.
-Pff.. nie ważne. To przynajmniej chłopcy nie wparują – uśmiechnęła się i poszłyśmy się szykować. Każda z nas lekko się umalowała, gdyż nie lubimy mocnych makijaży i tapety. Ja złożyłam TO, Ash TO, Jess TO a Kat TO. Zeszłyśmy na dół i chłopacy już czekali. Zobaczyłam że Zayn ma na ręku zegarek który mu kupiłam jednak nie podeszłam do niego. On tylko na mnie spojrzał i od razu zobaczyłam żal, ból i smutek w jego oczach. Wiem że kiedyś się w końcu pogodzimy i będziemy dalej razem bo to zerwanie to nie takie zarwanie, zerwanie. Po prostu zabolało mnie że nie ufa mi i sądzi że go zdradzam.
Wyszliśmy z domu i po jakiś 20 min byliśmy na miejscu. Nie sądziłam ze będzie to tak ogromne przedstawienie. Myślałam że to tylko takie dla kilkunastu uczestników czy coś. A tu okazało się że wszystko rozgrywa się co prawda przy plaży na świeżym powietrzu, ale ludzi jest od groma, a nawet telewizja, reporterzy itp. Wiedziałam, że chłopcy bardzo się stresują. Kiedy weszliśmy do pomieszczenia dla uczestników w oczy rzuciły mi się 2 osoby.
1.       Kendall
2.       Meredith ?!?!
-Meri ?? Co ty tu robisz ?! nie mówiłaś że występujesz – powiedział Niall i przytulił swoją dziewczynę. Dziewczynę ?? Nie wiem czy byli razem ale wiem że Horanek się zakochał.
-Eee.. No ten.. Taka niespodzianka – uśmiechnęła się od ucha do ucha. – Nie chciałam wam mówić żebyście nie pomyśleli sobie ze was szpiegowałam czy coś – zaśmiała się . – dobra to ja pójdę przećwiczyć bo zaraz się zaczyna a ja występuję jako trzecia. Trzymajcie kciuki ! – rzuciła i odeszła.
Coś  mi tu nie pasuje no ale cóż..
-Możemy chwilę pogadać ? Proszę .. – szepnął mi ktoś na ucho. Sądziłam że to Zayn, ale jednak pomyliłam się. Był to mój nowy znajomy, zapoznany dzisiaj. Spojrzałam od razu w stronę Zayna. Był wściekły.
-Przykro mi.. Nie teraz. Jestem trochę zajęta – szczerze to nie chciałam z nim gadać. Nie chciałam pogarszać sytuacji między mną a Zaynem. Kendall odszedł smutny i zrezygnowany, a Zayn tak jakby się trochę ucieszył.
Zaczął się konkurs. Chłopcy są ostatni czyli 15. Są 3 rundy. Pierwsza to oczywiście występ uczestników. W drugiej już występuje tylko najlepsza 10-ątka, a w trzeciej 5-ątka. No i jest to oczywiście finał.
Kiedy na scenę wyszła Meredith wszyscy zaniemówiliśmy.
-O FUCK !! – powiedziałam równo z dziewczynami
-Ona ukradła nam piosenkę !! – krzyknął Zayn. Dziewczyna śpiewała na scenie piosenkę Tell Me A Lie i podała ją jakoś własną, autorską piosenkę. W jej wykonaniu brzmiała ona TAK. Wszyscy byliśmy na nią wściekli.
-Co my mamy teraz zrobić ?? – powiedział Harry
-Może marchewkę ?? – zaproponował nieśmiało Lou.
-Zagramy inną. Nie możemy z tą wystąpić. To zmniejszy nam szansę. – powiedział Liam. Widziałam że Niallowi jest cholernie przykro.
-Zaśpiewajcie Moments. No wiecie na finał bo dostaniecie się na pewno. – zaproponowałam
-Dokładnie. Ta piosenka jest śliczna, piękna i wzruszająca – powiedziała Ashley siedząc na kolanach Louisa. Przytuliła się do niego po czym pocałowała go.
-No i ogólnie zajebiście wam wychodzi – dodała Jess. Ona też siedziała wtulona w swojego chłopaka. No i Kat w Hazzę również. Zayn siedział naprzeciwko mnie, a ja koło Nialla. Kiedy Meredith skończyła śpiewać i wróciła do ‘nas’ blondyn od razu do niej podszedł.
-Dlaczego to zrobiłaś ??!! Dlaczego ukradłaś nam tą piosenkę ?! – krzyknął
-Nie ukradłam tylko.. Pożyczyłam… Wiesz w momencie kiedy mówiłam „Nie chciałam wam mówić żebyście nie pomyśleli sobie ze was szpiegowałam czy coś” chodziło mi o to że właśnie po to, to zrobiłam. Biorę udział w tym konkursie od 4 lat. Zdążyłam poznać już wszystkich uczestników bo co roku są ci sami. No oczywiście oprócz tych co już wygrali. Zauważyłam że najwięcej punktów dostają zawsze osoby z autorskimi piosenkami. Niestety ja nie umiem pisać własnych dlatego zapożyczyłam ją od was. Kiedy dowiedziałam się, że jacyś nowi zgłosili się, musiałam ich niezwłocznie poznać. No i wtedy spotkałam ciebie – powiedziała patrząc się na Niallera. – Od razu zauważyłam że ci się spodobałam więc wykorzystałam to. Kiedy zaprosiłeś mnie do siebie i zobaczyłam Zayna, stwierdziłam że to do niego się zbliżę – uśmiechnęła się do bruneta, a on tylko spojrzał na mnie. – Ale wtedy pojawiłaś się ty i wszystko mi zepsułaś. – zwróciła się do mnie. – Stwierdziłam że namieszam między wami czy coś, ale nie musiałam nic robić bo sami zrobiliście to za mnie… Tak więc powodzenia.. – powiedziała i odeszła. Byliśmy wszyscy wściekli. Od początku wiedziałam, że jest z nią coś nie tak. Po jakimś czasie chłopcy wyszli na scenę. Cudownie zaśpiewali Another World i zeszli ze sceny. Oczywiście przeszli dalej. Niestety Meredith też. Po kolejnym występie tym razem z WMYB dostali się do finału. Wszystkim bardzo podobał się ich występ. Ta fałszywa laska niestety też. Ona zaśpiewała cover Only girl Rihanny. Też jest w finale. O dziwo Kendall który również występował też jest w finale. Ma naprawdę świetny głos. Malikowi nie za bardzo się to podobało. Za 15 min, chłopcy występują i śpiewają Moments.
-Błagam porozmawiaj teraz ze mną – znowu prosił mnie Kendall.
-No chyba sobie troche na to poczekasz – powiedział mój chłopak/ były chłopak. Na te słowa Kendall tylko się odwrócił i usiadł na kanapie naprzeciwko. Zayn ukucnął przede mną.
-Nessi.. Przepraszam cie .. Przepraszam za wszystko. Za to że na ciebie naskoczyłem, za to że ci nie ufałem, za to że .. że powiedziałem że mnie zdradzasz.. I co najważniejsze. Że zapomniałem o tej naszej małej rocznicy. – mówił patrząc mi w oczy i trzymając za rękę. Widziałam że Kendall się nam przygląda.
-Zayn.. – chciałam coś powiedzieć ale nie dał mi dojść do słowa gdyż złożył na moich ustach delikatny aczkolwiek namiętny pocałunek. Trwał on może z 5 min. – No już, już.. Idź się przygotować bo zaraz występujesz.
-Czy to znaczy że mi wybaczasz ? – zapytał
-No myślałam że to jest już oczywiste. – powiedziałam i uśmiechnęłam się. Chłopcy wyszli na scenę i zaśpiewali cudnie. Aż spłynęła mi po policzku łza. Na wyniki czekaliśmy 30 min.
-A więc mamy już wyniki – powiedział gościu na scenie. – 3 miejsce zajmuje Meredith.. 2 miejsce zajmuje. One Direction.. A pierwsze Kendall !! – dokończył koleś. Byłam smutna że chłopacy nie wygrali ale mimo to cieszyłam się że zaszli tak daleko. No i w końcu to drugie miejsce !
-Gratuluję ! może nie wygraliście ale i tak jesteście wspaniali – powiedziałam i pocałowałam Zayna. Jess, Ash i Kat zrobiły podobnie ze swoimi chłopakami. Tylko Niall nie miał tyle szczęścia. Miał złamane serce.. Tak bardzo było mi go szkoda. Wymieniłyśmy z dziewczynami porozumiewawcze spojrzenie i rzuciłyśmy się na chłopaka przytulając go itp.  Niestety nie trwało to długo gdyż do chłopców podszedł jakiś gościu z wytwórni płytowej. Rozmawiali jakiś czas, a kiedy do nas dołączyli byli bardzo szczęśliwi. Jak się okazało mimo że nie wygrali zostali zauważeni i jakaś tam wytwórnia chce podpisać z nimi kontrakt.
-To wszystko dzięki tobie – powiedział Liam i przytulił mnie
-Mówiłam że będziecie mi dziękować !!
-Oj tam oj tam.. Masz w podziękowaniach marchewkę – powiedział i dał mi jedną Lou ale zaraz ją zabrał. – Pff.. nie !! Podziękowanie to ty od Zayna dostaniesz.. niech on ci da swoją marchewkę – wszyscy zaczęliśmy się śmiać, a Zayn mnie pocałował. Pojechaliśmy do klubu uczcić co nie co. Posiedzieliśmy trochę, ale w pewnym momencie mój chłopak wyszedł na dwór a ja za nim. Od razu mnie pocałował i „przygwoździł” do ściany.
-Może już wrócimy co ?? – zaproponował na co się zgodziłam od razu. Wróciliśmy sami do domu, no i chyba nie muszę opisywać tej długiej i wspaniałej nocy ………. xD

# Jess
Kiedy siedzieliśmy w klubie Zayn i Van wyszli. Oczywiście się pogodzili, ale nie chcę wnikać w to co robią teraz. Wszyscy szaleli na parkiecie, a ja usiadłam obok smutnego Nialla. Przytuliłam go.
-Hej nie martw się. Będzie dobrze. Ona nie jest ciebie warta. Naprawdę. – próbowałam go pocieszyć.
-Tak ja wiem, ale jednak nic nie poradzę ze coś do niej poczułem.. – spojrzał mi prosto w oczy – nie zamierzam po niej rozpaczać. Jest mi tylko cholernie źle że byłem taki naiwny.
-Jeszcze znajdziesz kogoś kto będzie na ciebie zasługiwał. – powiedziałam i nasze twarze znalazły się niebezpiecznie blisko. Ktoś z boku mógłby pomyśleć że się całujemy. No i tak właśnie ktoś pomyślał…
-No, no… Sam straciłeś dziewczynę to musisz odbierać mi moją ?!?! – krzyknął Liam i wybiegł z klubu, a ja za nim …. 
***********************************************
Cześć Wam ! :D Wreszcie udało mi się napisać 24 rozdział. Długo się nad nim męczyłam przyznam szczerze, jednak nie jestem z niego zadowolona. Tak jak pisałam planuję skończyć tego bloga. Być może uda mi się dociągnąć do 35 rozdziału i na tym zakończyć. Nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział, ale mam nadzieje że ten wam się chociaż trochę spodoba i zostawicie swoje opinie w komentarzach :D

PS. Zapraszam na mojego drugiego bloga. Mam nadzieję że spodoba on się wam gdyż chciałabym skupić się głównie na nim, szczególnie kiedy to opowiadanie zakończę ;)  http://1direction-story.blogspot.com/

niedziela, 26 lutego 2012

Hej ;)

Przepraszam Was, że nic nie dodałam w ten weekend. Niestety mam brak weny co do tego opowiadania, ale za to napisałam 2 rozdziały na mojego drugiego bloga :) Planuję napisać w tym tygodniu 24 rozdział i następnie zrobić krótką przerwę. Prawdopodobnie zakończę tego bloga na 30 rozdziale no chyba że nagłe olśnienie. Wtedy odrobinę go przedłużę. Mam wrażenie, że jest on nudny więc muszę coś w nim na koniec zmienić :P
Zapraszam na mojego drugiego bloga http://1direction-story.blogspot.com/ :D mam nadzieję że to opowiadanie również wam się spodoba ..

niedziela, 19 lutego 2012

Rozdział 23.


Obudziłam się około 8, a dokładniej to obudził mnie telefon Zayna. Otworzyłam oczy i z bólem głowy spojrzałam w stronę ogromnego okna. Dzień był pochmurny, a to dość niecodzienne w Los Angeles. Zayn jeszcze spał i prawdopodobnie nawet nie słyszał, że jego telefon dzwoni.
-Zayn – powiedziałam ale nie zareagował. – Zayn !! – krzyknęłam
-Coo ? – wymruczał pod nosem.
-Wyłącz ten pieprzony telefon ! Głowa mnie boli
-To mi go podaj – mruknął
-To go sobie weź ! Ja ide po jakieś proszki na ból głowy
-Nie chce mi się.. A jak już idziesz to przynieś mi też
-Ta, jeszcze czego. – wstałam i podeszłam do jego szafki. Irytował mnie jego telefon więc chciałam go wyłączyć. – Masz. Odbierz to pewnie coś ważnego, skoro LEXI zdzwoni do ciebie po raz.. 5 – powiedziałam pierwszą część zdania z sarkazmem a następnie podkreśliłam imię mojej koleżanki z klasy. Rzuciłam mu telefon na łóżko, a on tylko odwrócił się w drugą stronę i nakrył głowę poduszką.  Zeszłam do kuchni gdzie spotkałam Louisa szperającego po szafkach. – Niech zgadnę. Szukasz jakiś proszków ?
-Taak ! Nie mogę niczego znaleźć – powiedział, a ja podeszłam do pierwszej szafki i ją otworzyłam. Wyjęłam z niej pudełeczko i pokazałem mu je – Szukałem tam ! Nie było tam nic.. Jak ty to robisz ?
-No wiesz, wzrok mam dobry – zaśmiałam się. – Chodź zrobimy dobry uczynek i poroznosimy je wszystkim. I tak zaraz kolejno będą po nie schodzić – powiedziałam i znowu zaśmialiśmy się. Weszliśmy do każdego pokoju, ale wszyscy spali i nawet nas nie zauważyli. Równie dobrze mogliśmy zrobić im jakiś kawał, ale obydwoje nie byliśmy w stanie. Kiedy weszłam do mojego pokoju Zayn leżał tak jak wtedy gdy z niego wychodziłam.
-Masz – położyłam mu tabletkę na półce obok łóżka.
-Dzięki – mruknął i podniósł się.
-I  co chciała od ciebie Lexi ? – zapytałam kiedy powrotem kładłam się do łóżka. Przyznam że byłam zazdrosna o tą laske
-Nie wiem. Wyłączyłem telefon – powiedział i przysunął się do mnie – Ale ty nie jesteś chyba zazdrosna co ?? – zapytał z uśmiechem, obejmując mnie.
-Ja ?! Nie no coś ty ! Miałabym być zazdrosna o jakąś dziewczynę, która wydzwania do mojego chłopaka po kilka razy. – powiedziałam i odwróciłam się plecami do niego.
-Nie wiem czego ona chce i mam to szczerze gdzieś. Kocham tylko ciebie i tylko ciebie chcę –przytulił mnie i zaczął całować. – Masz zamiar wstać dzisiaj z łóżka ?
-Nie
-Świetnie bo ja też nie. Mam kilka pomysłów na spędzenie tego dnia – zaczął całować mnie po szyi
-Ja też mam pomysł.. Daj mi spać – powiedziałam ale Zayn dalej mnie całował. – Nie dociera do ciebie ?! Boli mnie głowa i przypominam ci że to twój telefon mnie obudził – przykryłam się kołdrą po uszy.
-Jesteś okropnym człowiekiem – mruknął i odwrócił się. Oboje zasnęliśmy. Kiedy się obudziłam była 13, a ja leżałam wtulona w mojego chłopaka. On już nie spał.
-Głodna jestem
-Nie chce mi się schodzić na dół
-Fajnie bo mi też nie. Zresztą ja byłam po proszki na ból głowy i wiedze że ci pomogły. – uśmiechnęłam się
-Co innego szybciej by mi pomogło – uśmiechnął się łobuzersko i przyciągnął mnie do siebie tak że leżałam na nim. Pocałował mnie a ja odwzajemniłam ten pocałunek. Dłonie Zayna zaczęły błądzić po moich plecach.
-Nie chcielibyśmy wam przeszkadzać, ale idziemy na miasto i … - powiedziała Ash stojąc w drzwiach. Obróciłam się i położyłam obok Zayna
-My nie idziemy – powiedział mój chłopak
-No chyba nie przeleżycie całego dnia w łóżku ? – zapytała
-A kto powiedział że oni będą w nim leżeć ?? – powiedział Lou, obejmując ramieniem Ashley i jedząc marchewkę. – Dobra chodź przyjaciółeczko nie będziemy im przeszkadzać – dodał i zaśmiali się i wyszli.
-Pójdziesz po to śniadanie ?? – zapytałam
-Za moment – powiedział i teraz to on znajdował się nade mną i pocałował mnie.

# Ash
-A kto powiedział że oni będą w nim leżeć ?? – powiedział Lou, obejmując mnie ramieniem i jedząc marchewkę. – Dobra chodź przyjaciółeczko nie będziemy im przeszkadzać – dodał i zaśmialiśmy się i wyszliśmy. Wiem, że to nic nie znaczyło ale kiedy mnie objął poczułam się tak dobrze i bezpiecznie.
-A gdzie nasze papużki nierozłączki ?? – zapytał Harry
-Papużki nierozłączki nie zamierzają podnosić się dzisiaj z łóżka – powiedziałam
-Dobra nie chce wnikać w ich zamiary – powiedział Liam – chodźmy już.
Spacerowaliśmy po LA robiąc sobie tysiące zdjęć. Śmiesznych, ale też normalnych. Obserwowałam zachowanie Jess do Kathrine i nie było aż tak źle. Nie rozmawiały za wiele ale jak już coś to starały się być miłe.
-Ej wiecie, że musicie się wziąć za próby ?? W końcu za tydzień jest ten konkurs. – powiedziała Kat przytulając się do Hazzy.
-Taa.. Wiemy – mruknął Harry
-Damy radę.. Van wie co robi –powiedział z uśmiechem Niall
-Eee.. Taaak. Wie – powiedziałyśmy z Jess równo. Wszyscy zaczęli się śmiać.
-Ej my się chwilowo odłączamy od was, pa ! – rzucił Harry i poszedł gdzieś z Kat.
-To gdzie idziemy ?? – zapytałam
-Właściwie to my tez się ulotnimy – powiedział Liam i uśmiechnął się do Jess, a ona odwzajemniła uśmiech.
-No luzik. To zostanę sama z dwoma chłopakami.
-Z jednym. Ja też się odłączę – powiedział Niall. Nie wiem gdzie poszedł, ale prawdopodobnie gdzieś gdzie jest jedzenie.
-Okey, to co robimy ?? Nie wiesz czy są tu gdzieś jakieś plantacje marchewek ?? – zapytał się Lou a ja spojrzałam na niego z dziwną miną. – Dobra tylko żartowałem – zaśmialiśmy się oboje
-Pizza ??
-Pizza. Tylko gdzie tu jest jakaś pizzeria i gdzie my właściwie jesteśmy ?
-Taa… ja też nie wiem co gdzie jest. No cóż. Trochę sobie jej poszukamy. Chodziliśmy po ulicach LA śmiejąc się i wygłupiając. Nie dotarliśmy do pizzeri, ale za to znaleźliśmy się na jakimś wzgórzu. Louis cięgle się wygłupiał i coś odwalał przez co płakałam ze śmiechu. Siedzieliśmy na tym wzgórzu i gadaliśmy. Mieliliśmy już wracać do domu więc wstałam. Lou stanął przede mną i spojrzał mi w oczy. Nasze usta zbliżyły się do siebie. Kiedy tylko się spotkały zaczął padać deszcz. Staliśmy w strugach deszczu całując się. To była piękna i magiczna chwila. Dosłownie jak z jakiegoś filmu.
-Marzyłem o tym pocałunku od chwili kiedy tylko cię zobaczyłem. – szepnął i znów mnie pocałował.

# Jess
-Właściwie to my też się ulotnimy – powiedział Liam i uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech i poszliśmy. Kierowaliśmy się w stronę plaży. Był to pochmurny dzień, więc podejrzewam że nie będzie na niej zbyt wielu ludzi. Szliśmy w ciszy, w pewnym momencie chłopak złapał mnie za rękę. Poczułam się tak zajebiście dobrze i serce od razu biło mi szybciej i mocniej. To już w 100% pewne. Zakochałam się. Usiedliśmy na plaży i patrzyliśmy jak fale rozbijają się o brzeg lądu.
-Cieszę się, że te wakacje spędzimy razem… No wiesz całą paczką – powiedział trochę zdenerwowany.
-Tak, ja też. To będą zajebiste wakacje. – powiedziałam patrząc w jego oczy. Przysunąłem się do niego i pocałowałam go. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale czułam że muszę.
-Niezapomniane – szepnął i teraz to on mnie pocałował. W tym momencie spadły na mnie krople deszczu, a po chwili całkowicie się rozpadało. Mimowolnie zaśmiałam się i spojrzałam w niebo. – Kocham cię – powiedział Liam.
-Ja ciebie też. – musnęłam jego usta i wstałam. Deszcz padał, a ja kręciłam się wokół własnej osi. Byłam cholernie szczęśliwa. Liam podszedł i przytulił mnie.
-Chodź, bo będziesz chora – powiedział i złapał mnie za rękę. Pobiegliśmy w stronę domu. Wbiegliśmy do niego cali mokrzy, śmiejąc się. Liam mnie przytulił i pocałował.
-No, no.. Widzę, że dużo dzisiaj mnie ominęło – powiedział Zayn, wychodzą z kuchni z talerzem pełnym kanapek, no i w samych bokserkach. Zaśmiałam się pod nosem.
-Nie wiele.. Nas chyba więcej – zaśmiał się Li patrząc na Zayna.
-Nic, a nic. – mruknął Zayn i wywrócił oczami. Poszedł na górę, a my zaczęliśmy się śmiać.
-Chodź się przebrać, bo jesteś cała mokra. – powiedział mój chłopak (chyba mogę go tak nazwać, nie ?). Założyłam na siebie dresy (bo po co się stroić skoro i tak siedzę w domu.) i rzuciłam się na łóżko. 

-A ty co tak leżysz ?? – zapytała się Ashley kiedy weszła do naszego pokoju. Ona też była cała mokra.
-Całowałam się z Liamem.. Powiedział, że mnie kocha.. – powiedziałam a Ash zaczęła piszczeć.
-I co jesteście razem ??
-No chyba tak
-Jak to chyba ?! Oczywiście że tak ! Pocałunek zawsze coś znaczy.. – powiedziała podekscytowana, ale na tą ostatnią część jej wypowiedzi spuściła wzrok i lekko się zaczerwieniła.
-Co się wydarzyło miedzy tobą, a … - nie byłam pewna czy mam powiedzieć Niall czy Louis. W końcu wiem że byli w trójkę.
-Kiedy ty i Liam poszliście Niall powiedział, że też się odłącza od nas. Miałam iść z Louisem na pizze, ale coś nie wyszło i znaleźliśmy się na wzgórzu. Ciągle się wygłupialiśmy i śmialiśmy i kiedy mieliśmy już wracać, on mnie pocałował i wtedy zaczął padać deszcz i powiedział ze marzył o tym pocałunku odkąd mnie zobaczył pierwszy raz. – powiedziała szczęśliwa
-AAAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaaaa !! Ale zajebiście  !! Nawet nie wiesz jak się cieszę ! – byłam równie szczęśliwa z tego powodu jak i z tego że ja i Liam jesteśmy razem. Moja przyjaciółka poszła się przebrać również w dresy.  – To co.. Robimy wjazd do Van ? – zapytałam z uśmieszkiem i szybko pobiegłyśmy do pokoju przyjaciółki i jej chłopaka. Chwilę postałyśmy pod drzwiami, no żeby nie wejść w nie odpowiednim momencie, ale słyszałyśmy tylko muzykę, więc wparowałyśmy do niej i rzuciłyśmy się na łóżko. Vanessa leżała jedząc kanapki i słuchając muzyki. Zayna nie było.
-A wy co takie szczęśliwe ?? Co się wydarzyło na spacerku ?? – zapytała poruszając brwiami. Chyba przechwyciła to od swojego chłopaka, który robi to dość często. Spojrzałyśmy się na siebie z Ash i uśmiechnęłyśmy od ucha do ucha
-A Zayn gdzie ?? – zapytałam
-Gada z kimś przez telefon w łazience – powiedziała i wzięła gryza kanapki.
-Całowałam się z Louisem !! – prawie krzyknęła z podekscytowania
-A ja z Liamem ! – powiedziałam bardziej nie śmiało, a Nessi prawie zakrztusiła się jedzeniem.
-Widzę że dużo mnie ominęło dzisiaj. .. Czyli mam rozumieć, że tylko Niall zostaje bez pary ? – posmutniałyśmy wszystkie.
-Szczerze to nie wiem.. Dzisiaj się zmył gdzieś.. może kogoś poznał ? – odezwała się Ashley
-Ej no jestem cholernie szczęśliwa, że wreszcie pokonałyście strefę przyjaźni – powiedziała Van i wszystkie zaczęłyśmy się śmiać. Wstałyśmy z łóżka i zaczęłyśmy „tańczyć” to muzyki. Osobiście tańcem to ja bym tego nie nazwała.
-A wam co ?? – zapytał rozbawiony Zayn, kładąc się na łóżku. Kompletnie zapomniałyśmy o tym że on może tu wejść w każdej chwili.. W sumie to nic takiego, że zobaczył nas podczas fazy głupawki. Jeszcze nie raz to zobaczy.
-Ash jest z Louisem, a Jess z Liamem – powiedziała Van rzucając się na swojego chłopaka.
-Mówiłem, że dużo na ominęło. – powiedział przytulając swoją dziewczynę, która na nim leżała.
-Taa.. A nas ile ominęło ?? Zostaniemy ciotkami ?? – Zapytała Ash również rzucając się na łóżko ale leżała obok naszej słodkiej pary. Poszłam w jej ślady.
-Ta, chyba w waszych snach – powiedziała, a Zayn tylko wywrócił oczami. Zaczęłyśmy się z tego śmiać, a Nessi tylko przywaliła mu w głowę.
-A już miałyśmy nadzieje – szepnęłam, za co dostałam poduszką od Van. – No co ? Tak sobie tylko powiedziałam – zaczęliśmy się śmiać. Siedziałyśmy tak z jakieś pół godziny u nich w pokoju, śmiejąc się i rozmawiając. – Ej chodźcie na dół. Musimy sobie zorganizować jakoś wieczór… Tylko się ubierzcie. – powiedziałam mierząc ich wzrokiem. Zayn ciągle był w samych bokserkach, a Van w jego koszulce i majtkach. Zeszłam na dół z Ash. Wszyscy już tam byli. Nawet Niall, jednak nie sam.
-A gdzie wy na tyle zniknęłyście ?? – zapytał Liam
-U naszych papużek nierozłączek byłyśmy. Zaraz chyba zejdą.. No jak tylko się ubiorą. – powiedziałam i skierowałam wzrok na dziewczynę siedzącą obok blondyna.
-A tak. To jest Meredith, a to jest Jess i Ashley – przedstawił nam dziewczynę Niall. Miała ona ciemne długie włosy. Wyglądała na sympatyczną dziewczynę.
-Cześć jestem Ashley – powiedziała uśmiechając się.
-Ja jestem … - przerwali mi chłopcy.
-Oo.. Kogo my tu widzimy ? – powiedział Harry, kiedy Zayn wszedł do salonu gdzie siedzieliśmy.
-Gdzie twoja druga połówka? – zapytała Kat, kiedy tylko zauważyłyśmy w jaki sposób Meredith spojrzała na Zayna. Ashley też to zauważyła.
-Rozmawia przez telefon z tatą chyba. – powiedział i przeniósł wzrok na naszą nową koleżankę. Ona od razu się odezwała.
-Cześć jestem Meredith
-Zayn – przedstawili się sobie, a następnie Zayn usiadł mi na kolanach.
-Ekhem.. Nie żeby coś, ale wiesz, że ja teraz już mam chłopaka ? – zapytałam ze śmiechem. – A poza tym ciężko mi. – chłopak wstał i pociągną mnie za rękę. Sam usiadł a ja na jego kolanach.
-Ekhem.. ja tu jestem – upomniał się Liam śmiejąc. Zaraz po nim wszyscy zaczęli głośno się śmiać, oprócz nowej dziewczyny w naszym towarzystwie która chyba nie do końca nas rozumiała.
Po 10 min. zeszła Vanessa z telefonem w ręku.
-Łap. Mama chce z tobą pogadać – powiedziała rzucając telefon w stronę chłopaka – O hej. Jestem Vanessa – powiedziała wyciągając rękę w stronę dziewczyny. Ta zrobiła niezbyt przyjazną minę, ale po chwili jednak się uśmiechnęła.
-Jestem Meredith – powiedziała ze sztucznym uśmiechem. Chyba Van nie przypadła jej do gustu.. Wstałam z kolan Zayna i poszłam do swojego chłopaka. Van chciała usiąść na kanapie ale chłopak przyciągnął ją do siebie i posadził na swoich kolanach. Postanowiliśmy włączyć jakiś film. Była to komedia z której każdy płakał ze śmiechu. Kiedy skończyliśmy go oglądać była godzina 20. Tego wieczoru nic nie piliśmy, ale  za to robiliśmy konkurs karaoke, a potem tańczyliśmy i jak zwykle wygłupialiśmy się. Meredith była bardzo miła a przynajmniej taką grała. Coś mi się wydaje że Niall się w niej zakochał. Około godziny 1 blondyn poszedł odprowadzić dziewczynę, a my wszyscy posprzątaliśmy i poszliśmy spać.
********************************************************
Przepraszam, że tak długo nic nie pisałam, no ale niestety zaczęła mi się szkoła :( Rozdział pisany w większości w szkole na lekcjach, ale mam nadzieję, że wam sie spodoba :) Następny prawdopodobnie jakoś za tydzień no chyba że uda mi się jakoś w tygodniu coś napisać :P Być może dzisiaj pojawi się też na drugim blogu 4 rozdział ;) 

PS. Dodaje znowu nową postać ;)
Meredith - nowa dziewczyna w towarzystwie. Ma 18 lat. Wydaje się być miła i zabawna i być może połączy ją coś z naszym niebieskookim blondynem ;)